16 rzeczy, które warto wiedzieć, jadąc do Maroka
Ten tekst nie jest checklistą.
To raczej zbiór rzeczy, które zmieniają perspektywę.
Niektóre z nich wydają się drobne. Ale to właśnie one decydują o tym, czy wyjazd do Maroka będziesz wspominać jako fascynującą przygodę… czy jako męczący kulturowy zgrzyt.
Po zestaw podsatwowych informacji praktycznych zajrzyj tu:
👉[LINK: Podróż do Maroka. Informacje praktyczne]
W Maroku nie wszystko działa „jak u nas”. I to nie jest wada. Po prostu inny rytm, inne priorytety, inne tempo. Jeśli próbujesz przykładać europejską miarę do wszystkiego – szybko się zmęczysz.
Spis treści
- 1 1. Wynajem pokoju w Maroku
- 2 2. Skąpy strój zwraca uwagę mężczyzn
- 3 3. Bez czułości na ulicach
- 4 4. Na straganach nie ma podanych cen
- 5 5. Taksówki w Maroku są tanie – dla tych, którzy znają ceny
- 6 6. Lokalni „przewodnicy”
- 7 7. Napiwki
- 8 8. Prośby o pieniądze
- 9 9. Muzyka i adhan
- 10 10. Święta w Maroku są ruchome
- 11 11. Odwiedzanie meczetów
- 12 12. Język w Maroku
- 13 13. Zapytaj, zanim zrobisz zdjęcie
- 14 14. Łazienki bywają wyzwaniem
- 15 15. Koty są wszędzie
- 16 16. Kawiarnie też są wszędzie. I wolno w nich palić
- 17 I co z tego wynika?
1. Wynajem pokoju w Maroku
Jeśli masz europejski paszport i chcesz wynająć pokój w hotelu/riadzie lub mieszkanie razem ze swoim partnerem/ką płci przeciwnej – nie będziesz mieć z tym żadnego problemu. Mimo że seks przed ślubem jest w Maroku przestępstwem i znajduje się na niego paragraf w Kodeksie Karnym, w praktyce prawo to nie dotyczy turystów. Ale tylko gdy oboje jesteście Europejczykami. Jeśli jedno z was ma marokański paszport, wtedy konieczne jest okazanie aktu ślubu przed zameldowaniem razem w jednym pokoju. Czy zawsze? Nie. Czy da się to obejść? Tak.
2. Skąpy strój zwraca uwagę mężczyzn

Catcalling jest zmorą kobiet podróżujących do Maroka samotnie lub z innymi kobietami. W niektórych środowiskach jest z tym naprawdę dramatycznie. Pakując walizkę do Maroka, warto wziąć to pod uwagę.
Nikt ci nic nie zrobi za szorty czy dekolt.
Ale komfort psychiczny bywa zupełnie inny, gdy ciało jest bardziej zakryte. To nie kwestia zakazu – tylko realnych reakcji otoczenia.
Wybór stroju zależy tylko od tego, jak daleko są granice twojej cierpliwości.
3. Bez czułości na ulicach
Podobnie jak z ubiorem, nikt ci nic nie zrobi, jeśli zaczniesz całować się z chłopakiem na ławce. Natomiast w kulturze Maroka takie zachowanie nie przystoi w miejscach publicznych. W pustej uliczce też nie. Jest zarezerwowane wyłącznie dla małżeństwa i wyłącznie, gdy nikt nie widzi. Całowanie się na ulicy wywoła albo zażenowanie wśród przechodniów i odwracanie wzroku, albo bardzo niezdrowe emocje i podekscytowanie. Nie ma nic złego w chodzeniu za rękę, czy szybkim całusie w policzek. Ale większość marokańskich par nawet tego nie robi.
4. Na straganach nie ma podanych cen

Metki z cenami znajdziesz w Maroku praktycznie tylko w większych sklepach i supermarketach. Na ulicznych straganach, a tym bardziej na soukach (bazarach) nie licz na to, że z góry będziesz znać cenę. To naprawdę rzadkie zjawisko. O cenę trzeba pytać i się targować. I nie okazywać zachwytu, ani nawet zbytniego zainteresowania towarem.
Cena dla turysty, którą usłyszysz na początku rozmowy, jest zwykle 2-3 razy wyższa niż dla miejscowych. Dlatego walcz o swoje.
Marokańczycy mają targowanie się we krwi. Targowanie to narodowy sport, jak dla Polaków grillowanie. Dlatego absolutnie nie czuj się onieśmielona/y. W Maroku to normalne, że próbujesz zbić cenę. Pamiętaj jednak, żeby nie walczyć o każdego dirhama. Sprzedawcy pamiątek w medinach często pracują jedynie za prowizję od sprzedaży. A ci, którzy mają swoje wózki z towarem, zwykle nie posiadają nic więcej niż ten wózek. NIe dajmy się oszukiwać, ale miejmy też w sobie empatię. Czujesz, że cena jest dla ciebie ok? Kupuj.
5. Taksówki w Maroku są tanie – dla tych, którzy znają ceny
Podobnie jak sprzedawcy próbują zarobić na turystach, tak samo taksówkarze. Rzadko włączają taksometry, krzyczą turystom ceny z kosmosu. Zanim wsiądziesz do taksówki, koniecznie najpierw ustal cenę. Zawsze.
6. Lokalni „przewodnicy”
Wokół turystycznych atrakcji kręci się mnóstwo mężczyzn, którzy pretendują do miana przewodników. Łowią sobie ofiarę i za nią łażą, podrzucając jakieś informacje o mieście, ciekawostki, aż w końcu się złamiesz i powiesz, żeby cię oprowadził. Nie polecam.
- Po pierwsze, w większości przypadków ich wiedza jest kiepska, a angielski bardzo słaby.
- Po drugie, przegonią cię po trasie, aby jak najszybciej i będą się niecierpliwić, jeśli dużo się zatrzymujesz i oglądasz.
- Po trzecie, ile nie zapłacisz, to będzie za mało.
Ceny nikt nie ustali z tobą na początku. Takie oprowadzanie może też skończyć się bardzo źle, gdy „przewodnik” zaprowadzi cię w jakiś wąski zaułek, nagle zmyje uśmiech z twarzy i zażąda wszystkiego, co masz przy sobie.
7. Napiwki

W Maroku zostawia się napiwki. Zawsze. Bezpośrednio do ręki kelnera, nawet jeśli kupujesz tylko kawę. 1-2 dh tobie nie zrobią różnicy, a kelnerowi wielką, bo ich pensje są naprawdę mizerne.
8. Prośby o pieniądze
Istnieje bardzo duże ryzyko, że od pierwszego kroku na marokańskiej ziemi zostaniesz białym bankomatem. Żebranie jest w Maroku zjawiskiem bardzo powszechnym.
Są osoby, które próbują coś sprzedać, np. cukierki, gumy do żucia itp. Od takich osób zawsze coś kupuję i daję nieco więcej drobnych. Są osoby stare, które już nie mają innego wyjścia, proszą o pieniądze lub jedzenie. Tym z empatii zawsze daję kilka dirhamów.
I są „biznesmeni”. Kobiety wypychające swoje dzieci, aby żebrały, osoby spacerujące między samochodami na czerwonym świetle i pukające do szyb. Są też tacy, którzy wręcz będą biegli do ciebie, bo jesteś biała. Jest to mega męczące i potrafi zrujnować nastrój, bo żebrzący rzadko kiedy odchodzą po jednej odmowie.
Mam wrażenie, ze im bardziej osoba jest skromna, nienachalna, wręcz stara się być niewidzialna, tym bardziej tych pieniędzy potrzebuje. Tą skromność zawsze staram się doceniać w ludziach.
9. Muzyka i adhan
Na dźwięk adhanu (nawoływania na modlitwę) każdy w Maroku wyłącza muzykę. Kierowcy taksówek, nastolatkowie na ulicach. Po prostu każdy. Zasadą jest, aby nie zagłuszać nawoływania na modlitwę. Zaskarbisz sobie przychylność miejscowych, jeśli też wyciszysz swój głośnik. Ale nie musisz przerwyać rozmowy, nie jest to wymagane.
10. Święta w Maroku są ruchome
Największe święta religijne w Maroku to aid al adha i aid al fitr. Oba są nierozerwalnie związane z czasem, kiedy wypada Ramadan. A że Ramadan to miesiąc księżycowy i co roku wypada wcześniej, tak samo święta co roku obchodzone są w innych dniach. Planując urlop, warto wiedzieć, kiedy w Maroku jest Ramadan, bo podczas miesiąca postu marokański świat funkcjonuje nieco inaczej. A podczas świąt wiele miejsc jest zamkniętych przez 2-3 dni.
11. Odwiedzanie meczetów

W Maroku odwiedzanie meczetów przez turystów jest zakazane. Wejść do meczetu może tylko muzułmanin. Wyjątkiem jest meczet Hassana II w Casablance, który jest otwarty dla zwiedzających.
12. Język w Maroku
W Maroku trudno jest porozumieć się po angielsku poza najbardziej turystycznymi rejonami. Zmienia się to bardzo dynamicznie i młodzi coraz częściej i swobodniej mówią po angielsku, ale nadal trzeba nastawiać się na to, że angielski nie jest pierwszym wyborem.
O ile na lotnisku i w riadzie w Marrakeszu raczej nie będzie problemu z angielskim, o tyle na bazarach dla miejscowych, w małych sklepach i lokalnych restauracjach może być ciężko spotkać kogoś, kto mówi w tym języku. Dużo bardziej powszechny jest francuski.
13. Zapytaj, zanim zrobisz zdjęcie
W dobrym tonie jest nie pstrykać ludziom aparatem przed oczami, nie gonić starszych osób w tradycyjnych strojach i zapytać o zgodę na zrobienie zdjęcia, jeśli masz taką możliwość.
Zdarzyło mi się kilka razy, że ktoś się nie zgodził.
Warto też wcisnąć w rękę kila drobnych monet fotografowanej osobie. Często te kilka groszy dla niej wiele znaczy. W najbardziej popularnych spotach ludzie są zmęczeni fotografującymi ich turystami. Bądź dyskretna i nie przekraczaj granic prywatności. Otwarte drzwi domu nie oznaczają, że można sfotografować wnętrze.
14. Łazienki bywają wyzwaniem
Łazienki w Maroku są paskudne. Naprawdę paskudne. Brudne, śmierdzące, bez papieru toaletowego i często „na Małysza”. Nawet w lepszych miejscach musisz być gotowa na tragiczną łazienkę. A w zwyczajnych miejscach… Lepiej nie komentować. Wyjątkiem są łazienki, przy których pracuje pani sprzątaczka, otwierająca kluczem drzwi. Wtedy można liczyć na czystość. Często też damskie łazienki są zamykane na klucz, bo kobiet jest w kawiarniach mało, i otwierane, gdy poprosisz.
15. Koty są wszędzie

W Maroku mało kto trzyma zwierzęta w domu, ale koty na ulicy nie mają się źle. Ludzie je dokarmiają resztkami, wystawiają wodę, robią legowiska. Nikt ich nie przegania.
Niestety jest ich multum. Rozmnażają się bez żadnej kontroli. Kręcą się wokół restauracji i sklepów, wchodzą na krzesła, a czasem i stoły. W każdym razie koty raczej nie są głodne w Maroku.
Gorzej z psami. Bezpańskich psów jest sporo i nie są to małe kundelki. Psy w Maroku są duże, ludzie się ich boją. Na osiedlu, na którym mieszkałam w Agadirze, chodziły całe hordy dużych psów. Były spokojne, nikogo nie atakowały. Były też głodne. O psy w Maroku niestety nikt się nie troszczy.
16. Kawiarnie też są wszędzie. I wolno w nich palić
Kawiarnie w Maroku są na każdym kroku. Co chwilę. Lepsze i gorsze. Bardzo fancy dla turystów, normalne i takie niskiego sortu, w których siedzą sami mężczyźni, piją czarną kawę, palą papierosy i haszysz.
Zasadniczo w większości gośćmi kawiarni są mężczyźni. Widok jedynie kobiet jest rzadki.
Do rzadkości natomiast w ogóle nie należy palenie w miejscach publicznych. W kawiarniach i restauracjach wolno palić. Nikt nie zawraca sobie głowy, że może akurat ktoś siedzący obok nie chce wdychać dymu tytoniowego.
I co z tego wynika?
Maroko potrafi zachwycić.
Ale tylko wtedy, gdy wiesz, na co się piszesz.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy w poukładaniu wyjazdu pod siebie – bez gotowych schematów i bez improwizacji – przygotowuję Indywidualne Plany Wyjazdu do Maroka.
👉 [Sprawdź, jak mogę Ci pomóc]

